-Nie! Nigdzie nie jadę! - kolejna rozmowa o przeprowadzce kończy się tak samo
-Ale Elizabeth, chociaż spójrz... - mama próbowała wcisnąć mi ulotki o najbardziej ponurym mieście świata Silentwood
-Mówiłam ci, żebyś mnie tak nie nazywała i nawet nie muszę patrzeć bo wiem, że to totalna beznadzieja! - krzyczałam
-Dobrze wiesz, że muszę tam jechać, nie dość, że to moja praca to jeszcze jest to dom po mojej siostrze! - mówiła swoim notarialnym tonem - Jeśli ktoś go kupi to wrócimy tutaj.
-Oh daj spokój, chyba sama nie wierzysz, że ktoś mógłby kupić taką ruderę - powiedziałam pretensjonalnie
Mój brat Matthew jak zwykle chodził po domu i robił wszystkiemu i wszystkim zdjęcia. Nie rozstawał się ze swoim aparatem od czasu kiedy dostał go na 16 urodziny. Właśnie podszedł do mnie i poprosił o uśmiech.
-Odczep się! - powiedziałam niegrzecznie i poszłam do pokoju
-Jejku Lizzy wuluzuj.... - mówił poprawiając popchnięty przeze mnie aparat
Wchodząc do pokoju zapomniałam zamknąć drzwi na klucz co mój brat od razu wykorzystał i wpakował się do niego usadawiając się na fotelu. Spojrzałam na mój pokój. Jest dokładnie taki jaki sobie wymarzyłam. Duże łóżko koło wilekiego okna z parapetem opatulonym poduszkami i książkami. Obok białych drzwi do garderoby stał regał. Nad drewnianym biurkiem wisiała wielka antyrama, którą dostałam od przyjaciół podczas pobytu w szpitalu. No właśnie: przyjaciele. Tutaj w Liverpoolu mam ich mnóstwo. Jestem lubiana i nawet dość popularna w szkole. Nie rzucam na kolana swoją urodą, ale nie uważam się za brzydką, co potwierdza fakt, że mam chłopaka. Czując się sfrustowana i zła wyszłam na balkon, a potem wyskrobałam się na moje ulubione miejsce - dach. Słońce znajdowało się jeszcze na niebie choć było już po 16. Oczywiście mój brat nie mógł sobie odpuścić takiego pleneru i od razu cyknął fotkę.
-Możesz mnie zostawić w spokoju?! - zdenerwowałam się
Ściągnął pasek aparatu z szyi i położył go na stoliku. Wygramolił się jakoś na dach i usiadł obok mnie. Patrzyłam na niego. Jak na 19 latka wyglądał młodo. Jego jak zawsze kręcone, rozczochrane włosy powiewały lekko.
-Przecież wiesz, że to nie mamy wina, że ciocia Betsy umierając zapisała nam swój dom... - zaczął - Mama ją kochała i obiecała jej opiekować się tą... - nie mógł znaleźć słowa
-Ruderą? - podrzuciłam
Uśmiechnął się odsłaniając białe zęby z aparatem na górnej części.
Potem odprawił mi jeszcze kazanie począwszy od ''wiem jak to trudno porzucić całe swoje życie dla bla bla bla'' i skończywszy na ''tam też znajdziesz sobie przyjaciół'' Tak tylko, że to nie on musi jechać na drugi koniec kraju nie wiedząc czy tu wróci... Ahhh! Też chciałabym być pełnoletnia!
Siedziałam tam jeszcze jakiś czas z premedytacją omijając kolację. Dopiero wieczorem weszłam do środka. Włączyłam facebooka. 3 powiadomienia:
1. Peter Adamson, Like Nowmen i 19 innych osób lubią twoje zdjęcie.
2. Sarah Frickhew, Lilly Adams i Jake Rowling zaczepili cię.
3. Jakieś zaproszenie do gry.
Usłyszałam wołanie mamy z dołu, więc musiałam zejść.
-Poczta do ciebie - powiedziała wchodząc po schodach i podała mi dużą białą kopertę
Nie popatrzyłam nawet na adres tylko ruszyłam do pokoju. Odkleiłam ostrożnie wierzch. 2 białe kartki, kolorowa ulotka i formularz. Spojrzałam na pierwszą stronę:
W związku z bla bla bla mamy przyjemność poinformować cię Elizabeth Greenstar o pozytywnym wyniku castingu przeprowadzonego bla bla bla, co jest równe z włączeniem cię do listy uczniów Szkoły Artystyczno-Gimnastycznej Modern Psycho.
Pobladłam. Gdyby taki list przyszedł do mnie rok temu po którymś z kolei castingu zaczęłabym skakać z radości, biegać po domu i przez następne kilka tygodniu czułabym się jak na mocnym napoju energetycznym. Spełnienie marzeń. Ta szkoła jest druga pod względem popularności, umiejętności i osiągnięć. Zamiast (jak to zwykle robię) napisać do Seth'a mojego chłopaka rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Po chwili nawet krzyczeć. Potem w drzwiach pojawiła się mama i brat. Nie musiałam im nic mówić, gdy tylko zobaczyli kopertę z nagłówkiem szkoły wiedzieli o co chodzi. Matthew podszedł i usiadł koło mnie, a mama zaczęła nerwowo bawić się zegarkiem. Myślałam, że zrezygnuje z wyjazdu, odłoży go albo chociaż mnie pocieszy, a ona powiedziała tylko:
-Przykro mi Lizzy, wiem jakie to dla ciebie ważne, ale w życiu tak bywa. Nie zawsze będzie tak jak tego chcesz i musisz się przyzwyczaić. Pojutrze wyjeżdżamy. - jej twarz była kamienna
Miałam ochotę podejść do niej i potrząsnąć nią i zapytać jak może mi niszczyć marzenia?! Świetnie... Wszystko mi się wali... W takich chwilach tylko jedna osoba potrafi mi pomóc. Spojrzałam na zdjęcie wiszące koło łóżka, które jak mój brat ''znawca'' uważa ze zrobione pod złym kątem, biednym aparatem i przy totalnie złych warunkach dlatego jest beznadziejne.
A ja tak wcale nie uważam, bo jestem na nim z jedną z najważniejszych osób w moim życiu. Sięgnęłam po komórkę i napisałam smsa, czy możemy się spotkać za 15 minut Caffee Heaven. Już po chwili odpisał, że nie ma problemy, więc dźwignęłam się z łóżka. Zrzuciłam sukienkę. Ubrałam beżowe rurki i błękitną koszulę z ćwiekami na kołnierzu zapinając ją do samego końca i wkładając do spodni. Włosy wyglądały w porządku, ale twarz po tym płaczu już nie. Wytarłam oczy i narysowałam czarną kreskę na górnej powiece a'la Lana Del Rey. Zeszłam na dół, szybko ubrałam balerinki i wyszłam z domu nie informując mamy. Na miejscu byłam za ok. 10 minut. Już na mnie czekał. Jak zawsze przy tym samym stoliku z kawą w ręku. Na mój widok wstał i pocałował mnie posyłając uśmiech.
-Już ci zamówiłem. - powiedział - Duże karmelowe Latte tak jak lubisz - posłał mi oczko
-Dziękuję - odpowiedziałam
-Coś się stało? - chyba zauważył te podpuchnięte oczy
-Mama nie zmieniła decyzji... Pojutrze wyjeżdżamy... - zagryzłam wargę
Chwycił mnie za ręke. Kelnerka przyniosła kawę.
-Nie wiem co powiedzieć... Nie spodziewałem się, że jednak podejmie decyzję... Co ja tu bez ciebie zrobię? - popatrzył mi prosto w oczy
-Seth... Tak bardzo nie chcę wyjeżdżać... No i jeszcze jedno, dostałam się do Modern Psycho... - wzięłam łyk kawy
-Co?! Jak twoja mama może ci to robić?! - był oburzony - Nie rozumiem... Ale... Damy radę prawda? - zawachał się
-Pewnie! Mam nadzieję, że ktoś kupi ten dom i od razu wrócimy.
-Ja też mam taką nadzieję, bo nie wiem czy bym bez ciebie wytrzymał - pocałował mnie w czoło
Uśmiechnęłam się choć chciało mi się płakać. Siedzieliśmy tak jeszcze długo. Prawie cały czas milczeliśmy. Nagle moja komórka zadzwoniła. Nawet nie musiałam patrzyć kto to...
-Tak, mamo?
-Gdzie jesteś?
-Musiałam wyjść, ochłonąć...
-Yhm... Robi się ciemno i późno więc...
-Tak wiem... Zaraz będę...
Rozłączyłam się chociaż coś jeszcze mówiła. Seth mnie odprowadził. Żegnaliśmy się długo jakby to było nasze ostatnie spotkanie. W końcu niechętnie puściłam jego ręke i weszłam do domu. Mama siedziała w salonie i czytała gazetę w swoich śmiesznych kocich okularach.
-Kolację masz w mikrofalówce. Odgrzej sobie. I zacznij się pakować, bo wyjeżdżamy zaraz z rana. - rzuciła oschle
-Nie jestem głodna. - powiedziałam ściągając buty i ruszyłam na górę
Celowo trzasłam drzwiami, mając nadzieję, że to usłyszy. Jutro ostatni dzień w szkole przed feriami. Nawet nie będę mogła pożegnać się z przyjaciółmi, bo większość już gdzieś wyjechała. Weszłam do garderoby i wyciągłam moją seledynową walizkę. Włożyłam do niej kilka ciuchów, kosmetyków, zdjęć. Zaczęło mi burczeć w brzuchu. Zeszłam na dół mając nadzieję że mama poszła już spać. Niestety była w dokładnie takiej samej pozycji. Upadłam na czworaka i spokojnie przeszłam za fotelem. Po prostu nie chcę żeby mnie zobaczyła. Otworzyłam lodówkę i jedyną jadalną rzeczą (oprócz tych wszystkich ekologicznych zielsk) była Nutella. Porwałam słoik i łyżkę ze stołu. Delikatnie przeszłam na schody i biegiem ruszyłam do pokoju. Cały wieczór bawiłam się znalezionymi rzeczami i oglądałam zdjęcie. Niestety gdzieś ok. 11:00 p.m. moja kolacja się skończyła więc wskakując w piżamę poszłam spać.


Moje przypuszczenia sprawdziły się :D Rozdział jest naprawdę boski! Już nie mogę doczekać się 2! Teraz najwięcej blogów jest o jakiś związkach z gwiazdami 1D, JB itd... więc miło poczytać coś oryginalnego jak twoje blogi :D Pozdrawiam i życzę weny! ;)
OdpowiedzUsuń